Trema

Jak „walczyć” z tremą?

Czy uważasz, że trema to coś, z czym powinno się walczyć? Traktujesz ją jak swojego wroga, który przeszkadza Ci wygłosić przemówienie? Czy sądzisz, że nie powinieneś jej odczuwać, by na scenie czuć się, jak u siebie w domu?
Jeśli na wszystkie pytania odpowiedziałeś tak, to niestety jesteś w błędzie.

Być może zabrzmi to dziwnie, ale czasami widzę mówców, którzy na scenie czują się za dobrze. Jak nietrudno się domyślić, prawie w ogóle nie dotyczy to mówców początkujących.
Część z tych przemawiających, którzy osiągnęli już pewien poziom i nauczyli się radzić sobie z objawami tremy, staje przed zupełnie nowym wyzwaniem.
Co rozumiem przez to, że ktoś na scenie czuje się za dobrze?
Myślę o tym, że zgubił pokorę, którą odczuwał wobec publiczności podczas swoich pierwszych przemówień. Cwaniaczy, wie wszystko. Jest znacznie lepszy od swoich słuchaczy, którzy nie potrafiliby zaprezentować się w taki sposób jak on.
Wyjście przed widownię nie jest już dla niego takim wyzwaniem, dlatego pozwala sobie przybrać postawę trochę lekceważącą. Ulega pokusie słabszego przygotowania. Bo i tak sobie poradzi, zaimprowizuje na zasadzie „co nie dopowiem, to dowyglądam”.
Zdobyli już takie doświadczenie, że mogą pozwolić sobie na odrobinę szarży.
To pułapka. I wcale nie tak trudno w nią wpaść. Zdarza się najlepszym. Uważam, że mówca staje wówczas przed naprawdę sporym wyzwaniem.
Jak mu sprostać?
Wrócić do początku! Jeśli kiedykolwiek staniesz przed takim wyzwaniem, wróć do najbardziej podstawowych pytań. Dlaczego chcesz zabrać głoś, czyli uwagę widowni? Co chcesz jej przekazać? Jaki masz do niej stosunek? Co jak dotąd sprawiało Ci przyjemność w publicznym zabieraniu głosu?
Do czego trema jest Ci potrzebna?
 
W artykule pt. Skuteczne sposoby na tremę wspominałem o aktorze, który stwierdził, że jeśli przestanie odczuwać tremę przed spektaklem, rzuci aktorstwo.
Trema może zapewnić skupienie, dodać energii, mobilizować do działania, sprawić, że nasz umysł lepiej pracuje.
Nawet Cyceron ponoć napisał, że najlepszym przemówieniom towarzyszy pewne napięcie i podenerwowanie mówcy.
Co więcej, skuteczna walka ze swoimi słabościami potrafi uskrzydlić i dać niesamowitą satysfakcję.
Wierz mi, że widownia znacznie lepiej przyjmie stremowanego mówcę niż wyniosłego cwaniaka, który traktuje ją z góry.
Scena nie jest miejscem, w którym możemy czuć się za dobrze, jak u siebie w domu. Nie chodzi mi o to, by udawać kogoś innego, ale też nie pozwalać sobie na zbytnią prywatność.
Jeśli masz sporą dawkę pokory, której nie zgubisz, a do tego przygotujesz się na to opisane przeze mnie wyzwanie, to być może nigdy przed nim nie staniesz. Życzę Ci tego, choć zdarza się najlepszym. Najważniejsze, by w porę je sobie uświadomić.
Jeżeli jednak trema nadal Cię paraliżuje zamiast wspierać, zapraszam Cię do przeczytania artykułu: Najskuteczniejsze sposoby na tremę
Dziękuję Ci za uwagę i do kolejnego przeczytania ;).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *